|
|
Sławomir J. Wróblewski
Szanse i zagrożenia turystyki biznesowej w Polsce
Polska turystyka biznesowa wkracza obecnie w nowy etap swego rozwoju.
Mamy już za soba okres pionierskiego zapału, kiedy praktycznie każda inicjatywa w polskiej turystyce biznesowej była potrzebna, gdyż zagospodarowywała obszar totalnie zaniedbany i "leżący odłogiem". W okresie sześciu ostatnich lat dokonano wiele na drodze do uporządkowanego i dojrzałego rynku turystyki biznesowej. Najsilniejszą stroną jest sama infrastruktura - zwłaszcza hotelarska. Bez wstydu możemy już zaoferować klientom, zarówno z kraju jak i z zagranicy, kilkaset obiektów konferencyjnych w Polsce. W ofercie tej są obiekty zarówno mniejsze, jak i centra kongresowe (np. Gromada, Expo XXI), obiekty zupełnie nowe (Westin, InterContinental, Kyriad, Hilton - to przykłady najnowszych inwestycji) jak i remontowane, w pełnym wyborze standardów - od ośrodków sportowo-integracyjnych do luksusowych hoteli pięciogwiazdkowych.
Z drugiej strony powstaje system promocji naszej oferty w kraju (Program Ambasadorów Kongresów) i za granicą. Rozpoczęto "zagospodarowanie" pozostałych niezbędnych spraw: promocji, szkoleń specjalistycznych, badań sektorowych. Powstała "tkanka społeczna" turystyki biznesowej - struktury dla współpracy trzech głównych partnerów: prywatnego biznesu (hotele i profesjonalni organizatorzy konferencji), władz centralnych i samorządu terytorialnego. Wyrazem tego jest powołanie Convention Bureau of Poland w Polskiej Organizacji Turystycznej, pierwsze analogiczne Convention Bureaus w miastach - Wrocławiu i Warszawie oraz swoista izba gospodarcza branżowców - Stowarzyszenie "Konferencje i Kongresy w Polsce". Z dużym stopniem prawdopodobieństwa możemy więc twierdzić, że słusznie upatrujemy wielkich szans na nasz polski sukces właśnie w rozwoju turystyki biznesowej.
Są wszak i zagrożenia. Już eksperci Unii Europejskiej pisząc w 1996 roku "Strategię Rozwoju Krajowego Produktu Turystycznego" (TOURIN II) wskazali jako główne zagrożenie ODWLEKANIE DECYZJI oraz WYPRZEDZANIE NAS PRZEZ KONKURENTÓW. Zagrożenia te pozostają aktualne.
Nie jest dziś problemem brak programu działania czy brak wiedzy na temat tego, co należy robić. Problemem jest brak wdrażania i działanie nie dość skuteczne.
Zagrożeniem dziś jest to, że zwiększająca się pula środków na rozwijanie i promowanie turystyki biznesowej zostanie wykorzystana źle lub choćby nie dość efektywnie.
Zagrożeniem może być także to, że na fali wzrostu popularności turystyki biznesowej stanie się ona przedmiotem zainteresowania polityków, a raczej politykierów, którzy zechcą wepchnąć do struktur zarządzania turystyka biznesową (i związanej z tym "kasy") ludzi "swoich", często niekompetentnych, zamiast profesjonalistów, fachowców od "czarnej roboty" w zakresie promocji, akwizycji kongresów i pozyskiwania przyjazdów gości biznesowych z całego świata.
Warto pokusić się o sformułowanie kilku zasad w relacjach Convention Bureaus z branżą: zasada niekonkurencyjności wobec działalności branży, zasada pomocniczości (służebności) wobec przedsiębiorców, zasada jawności (przejrzystość, transparentność) decyzji, a także zasady otwartości i zapewniania dostępności.
Możemy wskazać też inne potencjalne zagrożenia. Uważnie należy obserwować czy nie wystąpi rozproszenie środków, którymi w skali kraju dysponujemy. Nie widać na przykład jakiegoś szczególnego współdziałania pomiędzy już istniejącymi Convention Bureaus lub ich odpowiednikami w strukturach miast i regionów. Zdrowy duch konkurencji nie powinien zostać zastąpiony rywalizacją i dominacją działania tylko na "swoim podwórku".
Przykładem ważnego przedsięwzięcia, które wymaga otwartości na współpracę jest Program Ambasadorów Kongresów Polskich. Program ten to sprawdzony w innych krajach instrument promocji oparty na prestiżu tytułu "ambasadora kongresów" i zarządzającej nim instytucji. Łatwo sobie wyobrazić dezintegracje tego programu na kilka lokalnych mini-programów dla mini-ambasadorów czy quasi-ambasadorów. Łatwo może dojść do zdeprecjonowania tego tytułu.
Jeszcze innym zagrożeniem jest, w moim odczuciu, brak opracowań naukowych, pozycji teoretycznych i raportów z badań na temat turystyki biznesowej. Dziś turystyka biznesowa to przede wszystkim działalność praktyczna. Nie znalazła ona wystarczającego omówienia i usystematyzowania przez reprezentantów nauki. Brak do dziś uzgodnionej definicji turystyki biznesowej, jest elementów składowych, oceny znaczenia gospodarczego. W warunkach słabości ośrodków krajowych martwić musi brak kontaktów z ośrodkami zagranicznymi, które mogłyby zasilić swoimi opracowaniami wyposzczony polski rynek.
Martwi też absolutny brak materiałów dydaktycznych, które byłyby pomocne studentom wchodzącym na powiększający się rynek konferencji, kongresów czy incentive events. Interesującym zjawiskiem w Polsce może stać się niebawem nowy zawód "Planista konferencyjny" wzorem "Meeting Planners" na świecie.
Dopiero współistnienie wszystkich tych elementów: zarządzania centralnego i działalności ośrodków lokalnych, praktyki i teorii, aktywności władz i samej branży konferencyjnej - dadzą w efekcie dojrzały system meeting industry w naszym kraju na miarę kraju-członka Unii Europejskiej.
|
|
|